środa, 12 lutego 2014

o1xo3. Take me to new life.

WAŻNE INFO POD ROZDZIAŁEM.

Praktycznie cały lot spędziła wpatrując się w niebo za oknem. Te cztery godziny były dla niej jak tortura, ciągnęły się w nieskończoność. Gdy wylądowali w Los Angeles była przeszczęśliwa. Samolot wydawał się być dla niej wielką ciasną klatką, w której nie mogła wysiedzieć ani chwili dłużej. Szybko odebrała bagaże i zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu rudowłosej ciotki, którą zauważyła chwilę później. Tak samo jak ją zapamiętała – krótkie włosy, roześmiana twarz i oczy tryskające energią. To była ta Nell, za którą tak bardzo się stęskniła.
- Kimmy, kochanie! – krzyknęła uradowana i mocno przytuliła siostrzenicę. – Jak się trzymasz?
- Własny ojciec wyrzucił mnie z domu, bo wróciłam później z imprezy. Wspaniale – stwierdziła, a na jej twarz wkradł się ledwo widoczny grymas.
- Ej, będzie dobrze – rzuciła i jeszcze raz ją przytuliła. – Chodź, zawieziemy twoje rzeczy i idziemy na miasto! No chyba, że jesteś zmęczona…
- Nie, jest w porządku – zapewniła, uśmiechając się ciepło. Jones wzięła część walizek i razem udały się do jej samochodu.
Podczas jazdy rozmawiały praktycznie cały czas. Kobieta wypytywała o Patrick’a i nie dało się ukryć, że jego imię wyrażała ze śladowymi obecnościami obrzydzenia w głosie. Po prostu go nienawidziła. Ona – kobieta starająca się być pozytywnie nastawiona do każdego człowieka – pałała szczerą nienawiścią do swojego szwagra.
Od razu po wejściu do salonu i zostawieniu walizek, obie znowu wyszły na świeże powietrze. Miały pojechać na lody, lecz potem zdecydowały się na spacer. Wybrały ulubioną lodziarnię Kimberly. Zawsze, gdy blondynka tu przyjeżdżały, musiały co najmniej kilka razy ją odwiedzić.
- Dawno ich nie jadłam – zaśmiała się, pałaszując ulubiony smak z wafelka. – Tak szczerze, to od trzech lat chyba nic się tu nie zmieniło.
- Zdaje ci się – ciocia posłała jej szeroki uśmiech. – To opowiadaj! Co się stało?
- Razem z tatą mieliśmy inne poglądy… praktycznie na wszystko. Przyprowadziłam Chris’a do domu i oczywiście od razu musiał mi potem nawtykać, że jest zwykłym kryminalistą. Zawsze był nadpobudliwy, ale wczoraj przesadził. Powiedział, że nie ma zamiaru dłużej męczyć się z taką smarkulą jak ja. To chyba tyle – mruknęła słabo i spuściła wzrok.
- Wiem, że to zabrzmi głupio, ale tutaj będzie ci lepiej, zaufaj mi – powiedziała, spoglądając na siostrzenicę kątem oka.
- Jakoś nie chciałabym tam wracać – przyznała. – Zamykał mnie w domu, czułam się tam jak więzień. Ciągle sprawdzał mi telefon. Jeśli dostawałam z czegoś mniej niż czwórkę, od razu było kazanie. „Szlaban i do nauki, bo nie zdasz do następnej klasy!” i tak w kółko…
- Nie było kolorowo – westchnęła rudowłosa, a potem się uśmiechnęła. – Spokojnie, poradzimy sobie. Zapiszę cię do szkoły. Zaczynasz… być może za kilka dni.
- Dziękuję, Nell – rzuciła, sięgając po serwetkę. Wtedy kobieta dostrzegła coś przerażającego. Chwyciła jeden z nadgarstków Kimberly i spojrzała na nią wymownie.
- Kim? Co to jest? – zapytała, gdy nastolatka wyrwała rękę z uścisku.
- Nic takiego – skłamała i zaczęła nerwowo bawić się kosmykiem włosów.
- Czemu to robiłaś? – zadała kolejne pytanie, lecz znała na nie odpowiedź.
- Sama nie wiem – szepnęła. – Tak po prostu. Tak, to bezsensowne, ale nie potrafię ci tego wytłumaczyć. Cięłam się no i to tyle, nic więcej.
- Chodź – rzuciła i wstała z miejsca, przedtem zostawiając banknot na stoliku. Dziewczyna zdziwiła się jej zachowaniem, lecz posłusznie poszła za nią.
- Gdzie?
- Małe zakupy – powiedziała i zaśmiała się. – Myślałaś, że bez wizyty w paru sklepach wpuszczę cię dzisiaj do domu? Oj, kochanie…  poważny błąd.
Obie wybuchnęły śmiechem i w wesołych nastrojach udały się do pobliskiej Galerii. Spędziły w niej i kilku następnych około trzy godziny. Nell doskonale wiedziała, jak poprawić Crawford humor. Dziewczyna sprawiła sobie parę nowych rzeczy i razem z ciocią oraz kilkoma dużymi torbami wróciła do domu.
- Pomogę ci się rozpakować – rzuciła kobieta, chwytając za dwie walizki. – Mam nadzieję, że pokój ci się spodoba. Od twojej ostatniej wizyty minęło trochę czasu, a ja miałam tylko kilka godzin, żeby to jakoś urządzić i ogarnąć.
- Spokojnie, jaki by nie był, będzie idealny – zapewniła.
- Jest wspaniały, Nell – powiedziała, przytulając rudowłosą, a następnie przyjaźnie się uśmiechając.
W przeciągu godziny wszystko znalazło swoje miejsce. Laptop spoczął na biurku, ubrania i buty w szafie, zdjęcie Nicole na środku komody…

****

Crawford i Jones siedziały w salonie i oglądały film, przy okazji zajadając się popcornem. W pewnej chwili seans został przerwany przez uciążliwe reklamy.
- Kochałaś go? – zapytała kobieta nagle, spoglądając na siostrzenicę biorącą łyka ulubionego soku pomarańczowego ze szklanego kubka.
- Niby kogo? – odparła zdziwionym tonem.
- Tego Christophera, jeśli dobrze zapamiętałam.
- Aaa.. Chris’a – rzuciła i zamyśliła się. – Właściwie to… sama nie wiem, wątpię. To nie była miłość, raczej przyjaźń i wdzięczność. Dzięki niemu chociaż na chwilę mogłam się wyrwać z tej rutyny, ale… nie. Nie kochałam go, jestem pewna.
- Rozumiem – przyznała cicho. – Ale wiesz co? Teraz będzie już tylko lepiej, obiecuję.
- Wiem, Nell i dziękuję ci za to – uśmiechnęła się.

****

Dziewczyna weszła do swojego nowego pokoju i rzuciła się na łóżko. Jutro będzie nowym dniem jej całkiem innego życia. Wszystko się zmieni i już nigdy nie będzie takie samo, wykona obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Spojrzała przez okno na nocną panoramę Los Angeles, jej nowego miasta. Tutaj zacznie od nowa, rozpocznie inny i lepszy rozdział. Nie będzie już płakać i się ciąć, to nie potrzebne. Będzie inaczej… lepiej. Musi być.
- Mój dom – szepnęła, dotykając szyby opuszkiem palca. – Mój nowy dom…

Rozdział jest krótki, ale to wszystko co miałam w nim do przekazania. Kolejny pojawi się niebawem, być może we wtorek. Przepraszam, że nie komentuję, ale to jedna z niewielu chwil, kiedy mogę się oderwać od zeszytów. Powód? Jutro mam półfinały w kosza i nie idę do szkoły. W weekend też nie mam za wiele czasu, bo okazało się, że wg moich nauczycieli dzień bez sprawdzianu jest "dniem straconym". Na następny tydzień mam po prostu wszystko pięknie zaplanowane -,- W poniedziałek geografia, niemiecki i na dodatek osiem lekcji (z czego dwie nieobowiązkowe, ale i tak muszę na nich być), a reszta tygodnia to codziennie test! Grr.. ale dobra, dość o tym.
Chodzi o to, że nie mam wgl czasu. To co zrobić? Zawiesić wszystkie blogi? Usunąć? Sama nie wiem. Zobaczymy niedługo, ale na pewno bez zawieszki cnm kilku się nie obejdzie.

8 komentarzy:

  1. Rozumiem! :D
    Ja zaczynam od poniedziałku testy i kartkówki...
    Rozdział świetny! :D
    Bardzo oryginalna historia!
    Już się nie mogę doczekać kolejnego! ;*
    Pozdrawiam, Patty <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem Cię :)
    U mnie nauczyciele już zarezerwowali dni na sprawdziany -,- jednak byli na tyle litościwi, że dopiero w drugim tygodniu :)
    Opowiadanie - i rozdział - jest fenomenalne!
    Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego :**

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jest podobnie... kartkówki, sprawdziany, prace klasowe... codziennie kilka razy dziennie -.-
    Cudny rozdział :*
    Kocham i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem, ale nalegam, abyś zawiesiła blogi, a nie usuwała :( Nie trać tego, na co pracowałaś rok. Przede wszystkim nie trać chęci do pisania, bo masz talent.
    Rozdział taki.. miły. Przyjemnie się czytało. Chwilami wyobrażałam sobie, że Kim to ja, gdyż posiadam tak samo kochaną ciocię, która mnie rozumie pod każdym względem i potrafi zachować się, jak nastolatka w moim wieku :D Kocham takie osoby, są bardzo cenne.
    Czekam na nn^^

    PS ja miałem 18 testów, sprawdzianów i kartkówek (łącznie) przez 2 tyg przed feriami, więc teraz wracam i mam luzy :D Jedynie mam test z polaka, to wszystko. Życzę powodzenia w nauce!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem jak się czujesz mam tak samo 0 CZASU ,!!! Co to ma być ?! Ale tak na poważnie nie rezygnując masz wielki talent nawet nie musisz. I ch zawieszać po prostu tydzień każdy wytrzyma...chocież ja chyba nie hahaha. I znowu serie XD napewno ich nie usuwaj !!! Do zawieszenia to musisz sama podjąć decyzje ale NIE USUWAJ <3

    KOCHAM CIĘ :-* ROZDZIAŁ JEST WSPANIAŁY NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NEXTA :****

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem cię kochana...
    Mam podobnie.. Aż chce mi się płakać kiedy patrze ile bd musiała się uczyć !
    Ale nie usuwaj blogów! Kochasz pisać!
    A ten rozdział jest tylko tego dowodem !
    On jest CUDNY !!
    Kim zaczyna nowe życie :D
    Na pewno lepsze życie :*
    Kocham i czekam na nn <333

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo :*
    Bardzo fajnie się czyta ten rozdział <333
    Kochana weny <3
    Kat <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie rozdziału . <3
Nie zapomnij zostawić komentarza ;*